Polska majówka w Paryżu

Polska majówka w Paryżu
fot. Krzysztof Gwizdała Paryż w długi majowy weekend opanowany jest przez polskich turystów. Do stolicy świata przybywają na trzy, cztery dni, czując się w niej jak w domu.
istotne.pl polska, majówka, paryż

W autobusie turyści wyjeżdżający na długi weekend do Paryża dyskutują o pochowaniu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu i kandydowaniu bliźniaka na prezydenta. Jest wiele skrajnych emocji. Wreszcie ktoś uspakaja grupę krzycząc: – Dość polityki, wyjeżdżamy do Paryża! Zapominamy o Polsce.

Ale w Paryżu w długi weekend nie da się zapomnieć o Polsce. Wystarczy wjechać do metropolii. Pierwszy polski autobus mijany na ulicach Paryża budzi entuzjazm.
– O druga polska wycieczka! – wykrzykują turyści i machają do rodaków.

Piąty i szósty autobus już nie budzą radości. Przy dziesiątym słyszę zawiedzione:
– Matko, tu są sami Polacy!

Niestety, nie jesteśmy oryginalni jadąc na weekend do Paryża. Oprócz Polaków oczywiście Paryż zwiedza cały świat, ale rodacy rzucają się w oczy najbardziej.

Wieczorem niedaleko wieży Eiffla mijam trójkę polskich turystów. Dwóch mężczyzn w białych ortalionowych dresach i adidasach oraz kobietę w bluzie dresowej i obuwiu sportowym. Wszyscy są zdenerwowani, ale kobieta wygląda na wściekłą. Głośno mówi do kolegów: – K…wa, co za pier…na organizacja, dzisiaj, k…wa, Luwr był za darmo, k…wa, mogliśmy go zwiedzić!
Mężczyźni kiwają głowami, jeden też przeklina. Nie wyglądają na miłośników sztuki.

Ludzie na placu przed wieżą EifflaLudzie na placu przed wieżą Eifflafot. Grażyna Hanaf

Na Montmartre, na schodach wiodących do bazyliki Sacre Coeur, pokazy akrobaty. Zwinny Murzyn wspina się na latarnię jednocześnie żonglując piłką. Brawa, oklaski, podziw. Ktoś po polsku woła kolegę, by też zobaczył widowisko:
– Patrz, patrz, małpa czarna – krzyczy starszy elegancki pan. – Jaka zwinna!
Uśmiecham się do niego. Mnie też podoba się spektakl. Odwzajemnia mój uśmiech.

Ludzie przyglądali się żonglującemu czarnoskóremu mężczyźnieLudzie przyglądali się żonglującemu czarnoskóremu mężczyźniefot. Grażyna Hanaf
Mężczyzna z dużą zręcznością posługiwał się piłkąMężczyzna z dużą zręcznością posługiwał się piłkąfot. Grażyna Hanaf

W kolejce na wieżę Eiffla trwa przelewanie 0,7 litra wódki do plastikowej butelki. Obsługa nie pozwala bowiem wnosić do obiektu szklanych przedmiotów. Czterej mężczyźni muszą najpierw wypić wodę mineralna na spółkę, potem przelewają tam alkohol. Kolorowy ochroniarz przygląda się im bez emocji. Płyny w plastiku można wnosić. Reszta grupy handluje z kolorowymi sprzedawcami tandetnych pamiątek.
– Asfalty sobie zarobią – rzuca do mnie turysta.
Zwracam uwagę, by tak nie mówił, bo to upokarzające, jak określenie: Polaczki-pijaczki. Mężczyzna groźnie patrzy wokoło.
– Który na nas tak mówi? Pani pokaże, zaraz ich przeczołgamy! – dorzuca groźnie.

Kobieta stojąca obok pyta się, czy nie wstyd mi za niektórych polskich turystów? Nie, nie wstydzę się. Nie czuję się za to odpowiedzialna. Po prostu niektórzy czują się jak u siebie. Kobieta się dziwi. Nie rozumie. Jej jest wstyd.

Czekając na grupę piję kawę w małym bistro przy Operze. Za mną siedzi Francuzka, która ciągle coś mówi. Jestem przekonana, że przez telefon. Nagle słyszę, jak zwraca się do kogoś po imieniu. Jest w tym zdaniu tyle ciepła i czułości, że nie przypomina to telefonicznej rozmowy. Odwracam się ciekawa, kto do niej podszedł. Kobieta jest sama. Dopiero teraz zauważam, że nie rozmawia przez telefon. Jest dziwacznie ubrana, ma krzykliwy i źle zrobiony makijaż, a o nogi oparła wypchaną rupieciami reklamówkę z galerii La Fayette. Ma wbity wzrok w przestrzeń po drugiej stronie stolika. Wyraźnie kogoś tam widzi. I mówi do niego: – Piotrze, a twoja rodzina? Pamiętasz babcię? Miłość, miłość jest najważniejsza. I sprawiedliwość. Piotrze, pamiętasz…

Myślę o turystach, o tej Francuzce. Paryż to miasto wariatów. I jestem pewna, że za nikogo się nie wstydzi. Nie ocenia. Odkrywa swe piękno zupełnie bez emocji. Każdy dostaje to, co sam odkryje, przeżyje, doświadczy. Każdy zobaczy tylko to, co zobaczyć potrafi.

Grażyna Hanaf