Z czym się je Nowaka?

Z czym się je Nowaka?
fot. Krzysztof Gwizdała W lokalnej karcie wyborczych dań pojawiła się potrawa nowa i egzotyczna – Komitet Wyborczy Wyborców Bogusława Nowaka. Spróbujemy znaleźć odpowiedź na pytanie: z czym to się je?
istotne.pl wybory, bogusław nowak

Dwudziestu kandydatów na radnych miejskich i Bogusław Nowak, startujący również w wyborach prezydenckich, nie pojawili się znikąd. Chociaż w politycznym menu znaleźli się na jakieś trzy miesiące przed wyborami, produkty były szykowane o wiele wcześniej. Kto był głównym kucharzem? Kto w tym daniu zasmakował? A komu ono zaszkodzi? Poszukajmy na to odpowiedzi.

Na przystawkę: Przedsiębiorczość w polityce

Lokalni przedsiębiorcy liczyli w 2002 roku, że układy się zmienią, a nowa władza będzie im pomocna. Piotr Roman w swoim programie wyborczym wspieranie przedsiębiorczości wysunął na pierwsze miejsce. Pisał: „Wiemy, że 95% rynku bolesławieckiego, to drobni usługodawcy, kupcy i przedsiębiorcy. […] My stawiamy na przedsiębiorczość bolesławian. Będziemy popierać wszelkie lokalne inicjatywy mające charakter prorozwojowy. Szczególnie cenne chcemy nagradzać i promować.[..] W grupie instrumentów wydatkowych wspierania przedsiębiorczości znajdują się również działania informacyjno-promocyjne”.

Drobni przedsiębiorcy, w tym Bogusław Nowak (prowadzący własny biznes w Bolesławcu, w który zainwestował prawdopodobnie dorobek swojego życia), zaufali Piotrowi Romanowi i jego „czasowi na zmiany”. Jednak zmiany, które nadeszły, nie zadowoliły wszystkich. Okazało się, że prezydent zupełnie inaczej realizuje wspieranie lokalnej przedsiębiorczości, niż wyobrażali sobie to przedsiębiorcy. Umacnianie władzy przez Piotra Romana i cementowanie jego pozycji wyeliminowały wielu jego popleczników z kampanii z 2002 roku.

Przedsiębiorcy czuli się coraz bardziej jak dojne krowy, których jedynym prawem i obowiązkiem było odesłanie podatku do kasy miejskiej. Nie satysfakcjonowały ich ani wsparcie w postaci „Nagrody Prezydenta Miasta” – corocznej gali, gdzie otrzymuje się z rąk Piotra Romana kopertę i kwiatek od aktualnej dyrektorki Bolesławieckiego Ośrodka Kultury, ani działania informacyjno-promocyjne ograniczające się do drukowania folderów i zakupu długopisów z logo miasta.

Przedsiębiorcy chcieli, aby miasto reklamowało ich firmy, albo umożliwiało im zarabianie pieniędzy. Ogólnie chcieli, by równoważyły się wydawane przez nich podatki z możliwością zarobienia w mieście. Poszczególne osoby, które realizowały kapitalne pomysły, odsuwane były na boczny tor. Spotkało to Krystynę Gay-Kutschenreiter (pomysłodawczynię i twórcę formuły Międzynarodowych Plenerów Ceramicznych), Krystynę Juszkiewicz, która stworzyła warsztaty i festiwal Blues nad Bobrem. Upadały inicjatywy, jak ogólnopolski konkurs na limeryk prowadzony przez Józefę Witas.

W kampanii 2006 roku przedsiębiorcy i ludzie kultury zjednoczyli się z Platformą Obywatelską i Karolem Stasikiem, głównym oponentem Piotra Romana. Bogusław Nowak, startujący wtedy na radnego, wyjaśniał w spocie reklamowym swoją decyzję wystąpienia przeciw prezydentowi.

– Wróciłem z ochotą do Bolesławca i widziałem wiele pozytywów, choć ludzie byli złamani transformacją. Bardzo popierałem Piotra Romana. Ta decyzja dziś to jeden wielki ból. Dzisiaj nie ma żadnego kontaktu z urzędem miasta. Piotr Roman okopał się na swoim stanowisku. Odepchnięto nas – mówił wówczas Nowak.

Szczypta Viasudetiki i gliniana zasmażka

Bolesławieckie Centrum Inicjatyw Lokalnych „Via Sudetica” to grupa zrzeszająca różnych ludzi (gastronomów, hotelarzy, ceramików i ludzi kultury). Grupa obrała sobie za cel wyeksponowanie zalet miasta i regionu oraz współdziałanie ze wszystkimi podmiotami, którym zależy na podnoszeniu atrakcyjności pobytu w naszym mieście.

Formalnie prezesem Via Sudetica jest Krzysztof Krzemiński (wiceprezesami Krystyna Juszkiewicz i Paweł Apanasewicz), nieformalnym liderem i twarzą Via Sudetica był jednak od zawsze Bogusław Nowak.

Stowarzyszenie zainicjowało swoje działania latem 2006 roku. Walczono o to, by bolesławieckie gastronomie mogły obsługiwać stoiska podczas Święta Ceramiki. Sprawa konfliktu z ówczesną dyrektorką BOK Ewą Zbroją, która współpracować miała z gastronomami, wypłynęła podczas wyborów. Zarzucono Piotrowi Romanowi, że Ewa Zbroja źle pracuje i nie potrafi dogadać się z bolesławieckimi przedsiębiorcami. W efekcie gastronomią na Święcie Ceramiki zajmował się ktoś spoza Bolesławca.

Członkowie Via Sudetica deklarowali polityczną neutralność. Stowarzyszenie w wyborach 2006 roku nie poparło żadnego kandydata. Jednak wielu jego członków, a szczególnie Bogusław Nowak, było mocno zaangażowanych przeciw Piotrowi Romanowi. To Nowak z grupką zrzeszonych w Via Sudetica przyjaciół powołali do życia Gliniadę – paradę z miłości do gliny.

W 2007 roku przez ulice Bolesławca przeszedł pierwszy korowód. W 2008 roku parada wyjechała do Berlina na Karnawał Kultur zajmując tam wysokie miejsce wśród innych zespołów. W tym samym roku w rynku odbył się pierwszy ślub Glinoludów przed kamerami ogólnopolskich mediów (TVN, Polsat, TVP). Piotr Roman sam wystąpił w roli udzielającego ślubu. Zresztą dwukrotnie. Pomysł na śluby Glinoludów powielono w roku następnym (w związek małżeński wstąpił syn Bogusława Nowaka).

Radny Nowak był jednak wyjątkowo niezadowolony z pomocy, jaką otrzymał do miasta w 2009 roku. Na sesji Rady Miasta zarzucił prezydentowi, że niedostatecznie wspiera tę lokalną inicjatywę. – W tym roku wyjątkowo zawiedliśmy się na współpracy z miastem – powiedział wówczas Nowak na sesji.

Bogusław Nowak zarzucił prezydentowi, że 15 tys. złotych, które zostały z miejskiej kasy przekazane na Gliniadę, wystarczyły jedynie na pokrycie kosztów organizacyjnych, a nie na opłacenie osób pracujących przy organizacji imprezy. – My i żadna osoba z „Via Sudetica” nie dostała ani grosza, proszę państwa – wyjaśniał Nowak. – Od trzech lat robimy i moczymy swoje tyłki za darmo, ku promocji miasta i ku chwale wielu ludzi, którzy tutaj pracują.

Kto ma zapłacić za proszony obiad?

Główny temat sporu to brak kompletnego finansowania Gliniady przez samorząd. To stało się kością niezgody między prezydentem, a Nowakiem i jego sympatykami. Chociaż konflikt nadal sprzedaje się jako prezydencki brak dbałości o ludzi z pomysłami.

W tym roku Gliniadę finansowało i wspierało merytorycznie Starostwo Powiatowe. W sumie na imprezę Via Sudetica dostała około 33 tysięcy złotych (22,8 tys. z budżetu Starostwa, 10 tys. Starostwo pomogło zdobyć z Urzędu Marszałkowskiego). Zorganizowano i sfinansowano m.in. miasteczko Glinoludów i zapłacono za film z wycieczki Glinoludów do Chicago. Mimo to w paradzie zorganizowanej przez Via Sudetica starosta Cezary Przybylski i kandydat na prezydenta Dariusz Kwaśniewski umalowani w glinie szli skromnie w kondukcie za Papą Glinoludem, jadącym na czele parady w Nowak Mobile.

Umoczonej politycznie Gliniady z powodu ambicji Bogusława Nowaka nikt w mieście nie traktuje normalnie. Normalnie, czyli jak biznesu. Organizatorzy nie chcą bowiem szukać możliwości zarabiania na Gliniadzie innych, niż ze źródeł samorządowych.

Organizatorzy zdają się mówić: „my wam przyszykowaliśmy wspaniały obiad, na który was zapraszamy, ale to wy za niego zapłaćcie”. Trudność polega na tym, że twarz Gliniady i Via Sudetica zaczęła mieć ambicje polityczne przy ogromnym wsparciu tych, co już nie chcą prosić samorząd o pieniądze. Oni chcą przejąć władzę i rozdysponować pieniądze publiczne według własnych zasad.

Biernat dosala, Platforma dopieprza

Bogusław Nowak dorósł do fotela prezydenta. I wraz z nowym zapleczem zaczął ubiegać się o władzę w mieście. Jak oficjalnie powiedział w lutym tego roku portalowi i gazecie IstotneInformacje: – Będę kandydował, jeśli nadal będą mnie atakować.

Ataków, według Nowaka, pewnie było więcej. Ale w tym okresie (luty 2010) przejmował się ewentualnym cofnięciem koncesji na alkohol dla Piwnicy Paryskiej, po skardze mieszkańców na hałasy i burdy w jego restauracji. W materiale „Wrzaski w Paryskiej” Daniel Biernat przedstawił skargę sąsiadów na zakłócanie porządku i ciszy przez klientów restauracji radnego Nowaka. Sprawa została poruszona na sesji Rady Miasta. Materiał ukazał się w lokalnej gazecie na pierwszej stronie. Możliwe, że uderzenie w biznes Nowaka nie było celowe i związane z wyborami (mieszkańcy skarżyli się od dawna), ale jako takie zostało odebrane przez radnego. W Nowaku powoli rosłą chęć pokonania Romana. Podczas lutowej sesji na kartce, niby niewinnie, napisał „Bogdan Bogusław Nowak President 2010”.

Napis na kartce: „Bogdan Bogusław Nowak President 2010”.Napis na kartce: „Bogdan Bogusław Nowak President 2010”.fot. ii

Za atak na siebie uznał Nowak prawdopodobnie usunięcie go z klubu Platformy Obywatelskiej w sierpniu tego roku. Przyczyną – według władz PO – był radykalizm, niezdyscyplinowanie i niekulturalne zachowania Bogusława Nowaka jako radnego oraz nielojalność względem środowiska Platformy Obywatelskiej. Nowak przyznał, że chociaż sytuacją jest zdziwiony, to faktycznie krytykował kandydata PO na prezydenta uważając, że Dariusz Kwaśniewski nie jest w stanie pokonać Piotra Romana. I na początku września ogłosił własną kandydaturę.

Wyborcza ratatuja w odwecie

Komitet Wyborczy Wyborców Bogusława Nowaka powstał w odwecie, choć zgromadził też ludzi o czystych intencjach, wierzących w zmianę układu oraz w rozwój miasta według innych zasad.

Wśród dwudziestu kandydujących osób jest zatem część takich, którzy zostali przez Romana pokrzywdzeni bezpośrednio i pośrednio, oraz tacy, którzy – najdelikatniej mówiąc – prezydentem i jego zarządzaniem są rozczarowani. Cztery lata temu tych rozczarowanych i skrzywdzonych zgromadził wokół siebie Karol Stasik, sam usunięty z fotela zastępcy prezydenta. W tym roku zrobił to zdecydowanie Bogusław Nowak.

Nowa grupa osób chcących rządzić miastem jest jeszcze słaba i nieliczna, ale nadrabia emocjami w wyrażaniu zdecydowanej niechęci do prezydenta. Niektórzy mówią nawet o agresji, ale to dlatego, że taki styl ma sam Nowak. Możliwe nawet, że zakneblowanie Nowaka przez stworzenie postaci uśmiechniętego mima, ma służyć zmianie jego wizerunku. Bo większość postrzega go jako człowieka ekspresyjnego i w swych niepohamowanych emocjach przekraczającego granice dobrego wychowania. Jego słowne wybuchy na sesjach Rady Miasta są w protokołach taktownie ujęte w nawias.

Atrakcyjność tej nowej siły politycznej jest oparta głównie na niechęci do prezydenta. Ma ona moc przyciągania. I to całkiem racjonalnych osób. Przykładem jest Krystyna Juszkiewicz, twórczyni i wieloletnia organizatorka Festiwalu „Blues nad Bobrem”. Tegoroczną imprezę uratowała i przywróciła jej świetność dotacja pieniężna, którą zdobyła Ewa Ołenicz-Bernacka (radna Platformy Obywatelskiej). Via Sudetica, choć chętna do pomocy, nie mogła wesprzeć dziecka Juszkiewicz, bo jest zbyt słabą organizacją i nie posiada odpowiedniego zaplecza. A jednak Krystyna Juszkiewicz została lokomotywą listy Nowaka. Co uwiodło ją i innych wspierających radnego?

Nowak i jego komitet to nowa, głodna władzy opozycja. Choć nie ma szans w tym roku osłabić poparcia, jakie ma Piotr Roman, na pewno odbierze wiele głosów Platformie Obywatelskiej, starającej się niezbyt przekonywająco ustawić w roli partyjnego oponenta Romana. Siła, jaka tkwi w nowej grupie, jest warta przeanalizowania i poważnego potraktowania. Mimo wszystko.

(informacja Grażyna Hanaf)