Tym żyło miasto w 2011 roku

Tym żyło miasto w 2011 roku
fot. Krzysztof Gwizdała W zeszłym roku prezydent jeździł legalnie nowoczesną śmieciarką po Rynku, bolesławianie bali się kuchni widmo, Carrefour został okradziony przez gang Olsena, a urzędnicza kura zaczęła znosić złote ulotki.
istotne.pl podsumowanie, wydarzenia

Zima 2011 roku upłynęła pod znakiem absurdalnych wydarzeń, które zakończył przyjazd Janusza Palikota z zaskakująco racjonalnym programem swojej partii. Wiosną bolesławianie najbardziej przeżywali, że jacyś ludzie kąpali się na jeszcze zamkniętym parku wodnym „Orka”. I dociekali, kto to mógłby być. Latem bawiliśmy się na Dniach Miasta i Święcie Ceramiki, a zaskoczyło nas przedziwne włamanie do Carrefoura.

Jesienią nasi kandydaci mniej lub bardziej starali się dostać do sejmu i senatu, i chyba z desperacji wzięli udział w debacie, na którą przyszła garstka osób, głównie ich znajomi. Zimą zaś resort sprawiedliwości uznał, że przeniesie nam sąd do Zgorzelca. Poniżej pełne i potraktowane z przymrużeniem oka podsumowanie roku 2011 roku.

Styczeń

Styczeń 2011 roku przyniósł dwa zaskakujące wydarzenia. W starym roku prezydent przejechał się bez uprawnień nowoczesną śmieciarką i sam zgłosił na policję, by go ukarano mandatem. Policjanci w Bolesławcu uznali jednak, że jazda ciężkim, specjalistycznym sprzętem bez kwalifikacji nie jest żadnym wykroczeniem, a urzędnik nie stworzył realnego zagrożenia. "Prezydencka przejażdżka śmieciarką legalna" – 7 tysięcy wejść.

Realny wydawał się za to rozpad Bolesławieckiego Klubu Sportowego. Okazało się, że w naszym mieście funkcjonuje bodaj jedyny w swoim rodzaju klub sportowy, którego prezes zarabiał 0 złotych. Kiedy w nowym roku przyjęto sprawozdania z działalności BKS i odkryto, że podobnie „dochodowe” są funkcje pozostałych członków zarządu, nikt z nich nie zgodził się na ponowne kandydowanie. "BKS się rozpada" – 5 tysięcy wejść.

Luty

Możliwe, że chcąc wspomóc BKS, urzędnicza kura zaczęła w lutym znosić złote ulotki. Zysk z nich nie trafiał jednak na murawę, a do firm dwóch uznanych fotografów. W dwa lata firma Grzegorza Matoryna zarobiła na materiałach reklamowych 130 tys. złotych, a Firma „Moniatowicz Foto Studio” w 2010 roku tylko za dwa zlecenia zainkasowała 88 tys. złotych.

Przedstawiciele miasta i klubu długo debatowali jak wesprzeć sportowców. A wystarczyło, by miasto zleciło obu firmom fotografowanie członków klubu BKS, a prezes pobierałby tantiemy za pozowanie do zdjęć. "Kura znosząca złote ulotki" – 5 tysięcy wejść.

Na liście lutowych absurdów znalazły się też kuchnie, za które klienci zapłacili zaliczki, po czym nie zobaczyli ani mebli, ani właściciela, który zamiast blatów i kuchennych frontów zasypywał ich przeprosinami i wyjaśnieniami. "Bolesławieckie kuchnie widmo" – 5 tysięcy wejść.

Marzec

W marcu przybył do Bolesławca Janusz Palikot – osoba tropiąca absurdy zawodowo. Na spotkanie polityk przyniósł siatkę ziemniaków. Kartofle symbolizowały kupowanie głosów przez kandydata na prezydenta z Platformy Obywatelskiej w Wałbrzychu. Palikot oskarżał polityków o granie z obywatelami w ciuciubabkę."Antypartia – Palikot w Bolesławcu" – 8,6 tysięcy wejść.

U nas w ciuciubabkę grały ze sobą od dawna magistrat i Spectrum Galerie (inwestor, który kupił miejską działkę przy ul. Łokietka, Zgorzeleckiej i Górne Młyny). Spółka domagała się zmiany w umowie, która pozwoliłaby jej zbudować taki obiekt, na który pozwala plan. Prezydent zmiany odmawiał. Pikanterii sprawie dodawał fakt, że plan zawsze pozwalał na więcej, ale gdy go sprzedawano, miasto wprowadziło ograniczenia do umowy i sprzedało działkę dwóm bolesławieckim biznesmenom za 4,1 mln złotych. Potem radni wprowadzili zmiany w planie zagospodarowania, a biznesmeni odsprzedali plac spółce Spectrum Galerie kilka razy drożej.

W marcu miasto przegrało proces z inwestorem. Ślepa Temida przyznała rację biznesmenom, którzy trochę w ciemno kupili od miasta plac. "Miasto przegrało proces ze Spectrum Galerie" – 5,7 tysięcy wejść.

Kwiecień

Po wyczerpującym procesie przydałoby się wziąć urlop. Ale jak wziąć urlop, kiedy jest się na nim stale przez kilkanaście lat? W kwietniu poinformowaliśmy bolesławian, że prezydent i starosta od lat przebywają na urlopach bezpłatnych. Prezydent był nadal pracownikiem I LO w Bolesławcu, a starosta Cezary Przybylski – Szkoły Podstawowej w Raciborowicach. Taką możliwość daje polskie prawo, to samo które pozwoliło bez konsekwencji pojeździć prezydentowi śmieciarką. "Długie urlopy włodarzy" – 5,8 tysięcy wejść.

Po takich wieściach mniej człowieka dziwi desperat, który kilka godzin przebywał na Krzyżu Milenijnym. Wezwano negocjatora policyjnego. Na szczęście mężczyzna zszedł na ziemię. Miał problemy osobiste, o urlopach włodarzy już mu nie wspominano. A bolesławianie w naszej ankiecie uznali, że lepiej byłoby zabezpieczyć Krzyż Milenijny przez wejściem na niego. "Desperat przez kilka godzin był na Krzyżu Milenijnym" – 13 tysięcy wejść

Maj

I był to głos rozsądku. W maju na konstrukcję krzyża mogliby zacząć wspinać się inni zdesperowani, czekający niecierpliwie na otwarcie bolesławieckiego parku wodnego, kiedy okazało się, że ktoś już sobie pływa na zamkniętym basenie. Na początku maja czytelnik Adam napisał do nas: „Ludzie się kąpią przy zgaszonym świetle, a obiekt jest jeszcze zamknięty”. Czytelniczka Mysia podejrzewała, że „Nasi włodarze też już pływają w naszym basenie, jakże się poświęcają razem z całymi rodzinami, by sprawdzić czy wszystko dobrze działa”. Prezes basenu Robert Tomczyk oświadczył, że pływać nikomu nie pozwalał, ale jeśli jednak ktoś sobie przepłynął, to co on ma zrobić, przecież nie upilnuje! "Kto pływa na zamkniętym basenie?" – 29 tysięcy wejść.

Z pilnowaniem pracowników i przetargu miała problemy dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Prezydent postanowił Małgorzatę Dłużyk zwolnić. Wtedy dyrektorka wzięła z niego przykład i poszła na urlop. Tylko ona wybrała zdrowotny. "Roman zwolni dyrektorkę MOPS" –35 tysięcy wejść.

Jakby było mało gorących wydarzeń, do miasta zjechał Jan Pospieszalski. Smoleńskiego mściciela zaprosiło do Bolesławca Forum Samorządowe Ziemi Bolesławieckiej, którego prezesem jest Piotr Roman. Gdybyśmy byli tak podejrzliwi jak Janek P. i zastosowali jego metody odkrywania prawdy, moglibyśmy uznać, że zaproszenie byłej gwiazdy TVP do Bolesławca wiele nam mówi o tym, kto pływał na jeszcze zamkniętej Orce. "Nie ma wolności bez… Pospieszalskiego" – 14 tysięcy wejść.

Czerwiec

W czerwcu bolesławianie bawili się podczas Dni Miasta. Organizatorzy jak co roku prześcigali się w propozycjach ciekawych imprez, zaprosili gwiazdy (Budka Suflera”, „Boban i Marko Marković Orchestra” oraz „Maleo Reggae Rockers”) i zorganizowali rozmaite warsztaty, a mieszkańcy jak co roku uznali, że było źle i nudno… Jan Pospieszalski zwietrzyłby tu pewnie bardzo tajemniczy, podejrzany i trudny do rozwiązania spisek. "Program Dni Bolesławca 2011" – 12 tysięcy wejść.

W czerwcu pożegnaliśmy też Wiesława Ogrodnika, który przestał być wiceprezydentem Bolesławca i ponownie zasiadł w fotelu prezesa Zakładu Energetyki Cieplnej. Podobno jego misją na tym stanowisku jest ocieplić nastroje w Bolesławcu. Nowy-stary szef ZEC chce tego dokonać za pomocą gorącej wody w rurach bolesławieckich domów. "Wiesław Ogrodnik nie jest już wiceprezydentem Bolesławca" – 9 tysięcy wejść

Lipiec

W lipcu do supermarketu Carrefour innymi rurami dostali się tajemniczy złodzieje. Okradli sklepy w pasażu handlowym. Mieli dopracowany i szczegółowy plan. Ale nie wiadomo, dlaczego uciekli, pozostawiając plecaki z łupem. Może były to przedszkolaki, które chciały pomóc rodzicom i dołożyć się do drożejących przedszkoli. "Carrefour został okradziony przez gang Olsena" – 16 tysięcy wejść.

Atmosferę chłodnego lipca podgrzewały bowiem drożejące przedszkola. Niektórzy radni decydujący o opłatach za przedszkole też zachowali się jak … dzieci. Na pierwszej sesji radni z klubu PO obwieścili, że będą głosowali przeciwko podwyżkom, które zbyt obciążyłyby rodziny. Na drugiej, kiedy należało zagłosować, nie pojawili się wcale. "Przedszkola podrożeją" – 10 tysięcy wejść.

Sierpień

Letni miesiąc zdominowały dwie imprezy. Hucznie i z pompą obchodzone Święto Ceramiki oraz festiwal na wygnaniu Blues nad Bobrem, już drugi rok odbywający się z powodzeniem w Kliczkowie nad Kwisą.

Bolesławieckie Święto Ceramiki oceniane było bardzo dobrze, a na BnB zawzięli się wszyscy ci, którym nie chciało się do Kliczkowa dojechać, by wziąć udział w wydarzeniu. "Polacy z całego świata obejrzą Święto Ceramiki" – 9 tysięcy wejść.

Wrzesień

Jak się już wszyscy nabawili (aby zadowolonych nie było więcej niż niezadowolonych) skarbniczka miasta poinformowała radnych, że pod koniec roku dług Bolesławca może się zwiększyć o kolejne 10 mln zł. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy miał być kryzys na rynku nieruchomości. "Zadłużenie Bolesławca może wzrosnąć nawet o 10 mln zł" – 8 tysięcy wejść.

Poważny kryzys nie ominął też bolesławieckich polityków, którzy wystartowali do sejmu. Im zabrakło… wyborców. Na debatę z kandydatami na posła przyszli głównie koledzy partyjni. Jeden niezwiązany z kandydatami uczestnik spotkania zapytał wprost, czy popularność kandydatów jest tak marna, jak frekwencja na debacie-porażce?"Debata porażka" – 7 tysięcy wejść.

Październik

Kryzysowy wyborca okazał się prorokiem. Żaden z bolesławieckich kandydatów nie dostał się do sejmu. A w wyborach bolesławianie po raz kolejny pokazali, że są wiernymi mężami Donalda. Wyniki wyborów parlamentarnych w mieście udowodniły, że jesteśmy wierni PO i zawsze do partii wrócimy "Bolesławiec nie będzie mieć posła" – 13 tysięcy wejść.

Na chwilę zapominając o polityce i kryzysie absolwenci I Liceum Ogólnokształcącego przybyli na zjazd. Szkoła obchodziła swoje 65-lecie. "I Liceum Ogólnokształcące świętowało 65-lecie" – 17 tysięcy wejść.

Listopad

Listopad upłynął nam pod znakiem dróg asfaltowych i żelaznych. Przed zimą PKP pozbawiły nas kilku połączeń na wschód i południe Polski. Możliwe, że był to spisek niemieckich przedsiębiorców, by wskazać miastu bardziej lukratywne kierunki rozwoju. "Nowy rozkład jazdy PKP – miasto traci połączenie z Przemyślem" – 2,7 tysięcy wejść.

Piotr Roman myślał o ewentualnym przejęciu przez miasto letniego i zimowego utrzymania dróg powiatowych. Ale zaczął się wahać, gdy je obejrzał. A potem zadał wiele pytań retorycznych: Ile pieniędzy musiałoby nam starostwo dać, abyśmy czuli się bezpiecznie? Kto będzie płacił odszkodowania za uszkodzenie samochodu, który wjedzie w dziurę przy Staroszkolnej? Bo tam, gdzie kończy się wyremontowany niedawno odcinek, zaczyna się ser szwajcarski. Kto zapłaci za czyszczenie studzienek? Kto wypłaci odszkodowanie obywatelowi, który poślizgnie się z powodu nierównych płytek, zamontowanych 30-40 lat temu? "Roman boi się odpowiedzialności za nie swoje grzechy" – 2 tysiące wejść.

Prezydenta zmartwił też los młodzieży, która stała w błocie na placu między ulicami Łokietka i Zgorzelecką (nomen omen tym, który mogłaby zabudować spółka Spectrum Galerie, ale prezydent stanął jej na drodze). Piotr Roman uznał, że pasażerom byłoby lepiej 50 metrów dalej, gdzie znajduje się dworzec z wiatami, stanowiskami, tyle że pusty, bo prywatni przewoźnicy nie mają prawa tam wjechać. "Spór o dworzec, czyli czemu ludzie stoją w błocie?" – 10 tysięcy wejść.

Grudzień

Grudzień zaskoczył nas decyzją resortu sprawiedliwości, który chciał, aby bolesławiecki sąd stał się ośrodkiem zamiejscowym sądu w Zgorzelcu. Rada Miasta jednogłośnie wyraziła sprzeciw wobec tych niecnych planów. Głos rady nie ma jednak żadnego przełożenia na ministerialną decyzję. "Bolesławiec bez Sądu Rejonowego?" – 5 tysięcy wejść.

Piotr Roman postanowił się poświęcić, aby ratować bolesławiecką Temidę. Poświęceniem tym miałoby być zapisanie się do PO, by zatrzymać sąd w mieście. Biorąc pod uwagę częste zmiany partyjnych barw Piotra Romana, może nie był to taki żart?

Należy jednak podkreślić bezinteresowność poświęcenia włodarza w walce o instytucję, której sam nie potrzebuje. Przecież po przejażdżce śmieciarką bez uprawnień, nie czekając na sąd i policję, dokonał autoosądu i kwotę ewentualnego mandatu (500 zł) przekazał na rzecz WOŚP...

Grażyna Hanaf