Nowe mamy
fot. Krzysztof Gwizdała Jakich mam nie było w naszym dzieciństwie, a jakie są teraz? Czym się różnią nowe mamy od tych z PRLu?
istotne.pl dzień matki

Dwadzieścia, trzydzieści i czterdzieści lat temu mamy były inne. Nie oglądały „Gotowych na wszystko” lecz „Dynastię”, a zamiast „M jak Miłość” – „Czterdziestolatka”.

Nie było wtedy mam bezrobotnych. Były gospodynie domowe albo mamy, które po pracy wracały o 15:00 do domu, by ugotować obiad. Mamy nie stały po zasiłek i nie traciły pracy w wieku 50 lat, kiedy nikt już ich nie chce zatrudniać. I nie miały problemów z powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim.

Nie było mam, które myślały o swojej zwyczajnej pracy w domu jak o drugim etacie. Etacie wycenianym na ponad 2 500 zł. miesięcznie (dane z książki „Nieodpłatna praca kobiet”, Titkow, Duch-Krzystoszek, Budrowska).

Nie było euro-mam pracujących w Niemczech, albo w Anglii lub Irlandii. Przyjeżdżających do swoich dzieci na święta i wolne weekendy. Albo wyjeżdżających za granicę wraz z nimi.

Nie było biznesowych mam zarządzających dużymi firmami lub własnym zakładem. Utrzymujących całą rodzinę i lepiej zarabiających od męża.

Nie było mam feministek, świadomych swojej kobiecej siły, walczących o równe prawa dla własnej płci, paradujących w Manifach i studiujących gender (społeczno-kulturową tożsamość płciową).

Nie było tylu rozwiedzionych mam, które postanowiły same rozwiązać małżeństwo. Pozwalających sobie na wyjście ze związku, który uznały za nieatrakcyjny.

Nie było tylu mam zasypywanych milionem pomysłów na wychowanie swojej pociechy. Gubiących się w poradach i zaleceniach różnych specjalistów od edukacji i wychowania.

Nie było tylu mam oddających dzieci opiekunkom, by bawić się, korzystać z przyjemności, czy zrelaksować. W myśl zasady, że najlepsza mama to mama szczęśliwa i beztroska.

Nie było cyber-mam, które szukają w necie sposobów na udane rodzicielstwo lub wybierają sobie metodę porodu i szkoły rodzenia

Nie było tylu mam, które chcą nauczyć swoje dzieci jednego, albo dwóch języków, by sobie lepiej poradziły w zawodowym życiu.

Nie było tylu mam, które dziś często dzielą swoje obowiązki z ojcami – partnerami, którzy uczą się innego podejścia do swojej roli i poświęcają swój czas dzieciom na równi z mamami. A czasami nawet je zastępują.

Tylko jedno się nie zmieniło. I wtedy i teraz dla swoich dzieci mamy są najważniejsze i najwspanialsze. Mija czas, zmienia się świat i wszytko wokół nas. Ale ramiona mamy pozostają zawsze tak samo ciepłe, kojące i bezpieczne.

Wszystkim mamom, nowoczesnym i tradycyjnym, w dniu ich święta składam najcieplejsze życzenia szczęścia i zdrowia.

(informacja: Grażyna Hanaf )