Roman: Radni muszą rozważyć, czy miasto stać na schronisko

Roman: Radni muszą rozważyć, czy miasto stać na schronisko
fot. Gerard Augustyn W trakcie obrad Rady Miasta powróciła kwestia budowy schroniska dla bezdomnych zwierząt. Wiadomo już, że nie powstanie ono na terenie gminy Osiecznica.
istotne.pl urząd miasta, pies, piotr roman, schronisko, radny

W lipcu ub.r. pisaliśmy, że Gmina Miejska Bolesławiec chce partycypować w rozbudowie schroniska dla bezdomnych zwierząt w Dłużynie Górnej. Zapytaliśmy wówczas rzeczniczkę bolesławieckiego magistratu, czy jest szansa, aby tego typu placówka powstała w naszym mieście. – Gmina Miejska Bolesławiec kilkakrotnie rozważała wybudowanie na terenie Bolesławca schroniska, jednak zgodnie z miejskim planem zagospodarowania przestrzennego nie posiadamy na terenie miasta odpowiedniego miejsca, które by spełniało funkcje wynikające z rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 23 czerwca 2004 r. w sprawie szczególnych wymagań weterynaryjnych dla prowadzenia schronisk dla zwierząt – podkreśliła wtedy Agnieszka Gergont. – Według tego rozporządzenia schronisko dla zwierząt powinno być zlokalizowane w miejscu oddalonym co najmniej 150 m od siedzib ludzkich, obiektów użyteczności publicznej, obiektów przetwórstwa rolno-spożywczego, wytwórni środków żywienia zwierząt, zakładów utylizacyjnych, rzeźni, targów, spędów, ogrodów zoologicznych oraz innych miejsc gromadzenia zwierząt – dodała.

Urząd miasta prowadził też rozmowy z wójtami i burmistrzami ościennych gmin. – W ubiegłym roku odbyło się spotkanie, w trakcie którego na wniosek Kazimierza Gawrona [ówczesnego wójta Gminy Wiejskiej Bolesławiec – przyp. red.] poruszono kwestię budowy wspólnego dla wszystkich gmin powiatu bolesławieckiego schroniska – powiedział prezydent Piotr Roman podczas sesji Rady Miasta, która odbyła się 25 maja. – Tę koncepcję poparli wszyscy obecni na spotkaniu. Wtedy również padła propozycja, że obiekt zostanie zlokalizowany na terenie gminy Osiecznica. Wójt Waldemar Nalazek wstępnie zaakceptował tę propozycję.

– Niestety, kilka tygodni temu dowiedzieliśmy się, że gmina Osiecznica nie chce tego schroniska – podkreślił prezydent. Dodał, że władze Osiecznicy rozpoczęły negocjacje z Powiatem Lubińskim, który zamierza wybudować nie schronisko, lecz „kombinat” dla bezdomnych zwierząt. – Gmina miejska początkowo także brała udział w rozmowach na ten temat. Potem jednak dowiedzieliśmy się, ile mają kosztować chociażby samochody służbowe pracowników placówki. Okazało się też, że pensja szefa schroniska ma być dużo wyższa niż wynagrodzenie prezydenta Lubina – podkreślił Roman.

Innym wariantem, jaki rozważają magistraccy urzędnicy, jest uczestniczenie w powstawaniu schroniska w Bogatyni. – Nic nie zmieniło się, jeśli chodzi o naszą wolę partycypowania w budowie tego typu placówki – zapewniał Piotr Roman. – Ale to kosztuje kolosalne pieniądze. Radni muszą się zastanowić, czy miasto na to stać. Z jednej strony przeciwdziałanie bezdomności zwierząt jest obowiązkiem gmin, ale z drugiej strony – każdy samorząd próbuje te wydatki w jakiś sposób zredukować. Bo jeśli za oddanie do schroniska pięciu psów płacimy ponad 10 tys. zł, to proszę sobie wyobrazić, jakie koszty będzie generować placówka dla kilkudziesięciu psów.

Do sprawy wrócimy.

(informacja: ii)