Samobójstwo brzydkiego kaczątka

Samobójstwo brzydkiego kaczątka
fot. Radosław Ładczuk Osoby wychodzące z „Sali samobójców” mówiły najczęściej, że to film dla rodziców. Dlaczego matki i ojcowie powinni go obejrzeć?
istotne.pl forum, kino, film, samobójstwo

Film porusza tematy, których nie analizujemy, nie poddajemy rzeczowej dyskusji. Mówi o rodzinie. O jej kondycji, o jej degradacji. Mówi o nieakceptacji tych, dla których utoczylibyśmy własnej krwi. Naszych dzieci.

Pamiętacie bajkę Andersena o „Brzydkim kaczątku”? Większość doskonale pamięta puentę. Na końcu historii brzydactwo zamienia się w pięknego łabędzia i podziwiane przez wszystkich żyje długo i szczęśliwie wśród swoich, kochane i akceptowane. A jak się ta bajka zaczyna?

Mama kaczka siedziała na jajkach. Kiedy nadszedł czas wykluwania się dzieci, jedno jajko, inne i większe od innych, wciąż było nieme i twarde jak skała. Mama się tym nie martwiła, ale kiedy w końcu wyszło z niego młode, zaskoczona zakrzyknęła: „Co za brzydactwo!”. Na podwórku żadne ze zwierząt go nie zaakceptowało. Na początku kacza mama próbowała je bronić, ale w końcu i ona uznała, ze lepiej będzie jak sobie pójdzie w świat.

Negatywną opinię na swój temat brzydkie kaczątko bierze za obiektywną i bezstronną ocenę. Mimo, że to jedynie efekt okrucieństwa, niezrozumienia albo ciemnoty, wierzy głęboko, że jest brzydkie. I z tym przekonaniem idzie w świat. W bajce kaczątko znajduje swoich pobratymców i przemienia się w pięknego ptaka. W filmie bohater trafia na akceptującą go, internetową salę samobójców.

Kiedyś zapytałam doświadczonej przedszkolanki, co poradziłaby rodzicom, prowadzącym dziecko do przedszkola? Myślałam, że usłyszę jakąś standardową odpowiedź, by odprowadzane dzieci miały zapasowe ubranka i buty na zmianę. Usłyszałam zdanie, które zrobiło na mnie duże wrażenie. – Najlepiej by było, gdyby rodzice akceptowali swoje dzieci – powiedziała kobieta, co rok przyjmująca maluchy, które wydawałoby się, są tak słodkie, że nie można ich nie akceptować.

Rodzice oczekują od swych dzieci pewnych cech charakteru. Czasami muszą być one zgodne z uświęconą tradycją albo wyznawanymi stereotypowymi przekonaniami o tym, jaki powinien być chłopiec, a jaka dziewczynka. Dodatkowo kultura ściśle definiuje to, co ma stanowić o powodzeniu lub doskonałości w życiu. Znamy to na pamięć i ferujemy naszym pociechom: języki, komputer, atrakcyjne zajęcia pozalekcyjne, dobre ubrania, korepetycje, czasami konkretny zawód. To wszystko powoduje, że brzydkie kaczątka, choćby miały w sobie potencjał najwspanialszego łabędzia, jeśli nie spełnią oczekiwań rodziców, żyć będą w przekonaniu, że są wybrakowane.

„Sala samobójców” jest filmem, który tych problemów dotyka, bez zbytniej egzaltacji. Nie jest filmem o złym internecie. Ale porusza problem cyberprzemocy. Formy publicznego ośmieszania, które my, dorośli uprawiamy na różnych forach. To nie sala samobójców jest w tym filmie straszna, ale zwykłe forum na którym koledzy i koleżanki ośmieszają głównego bohatera. Jest inny, więc skubią go i dziobią, jak zwierzęta, które w bajce atakowały brzydkie kaczątko.

Warto obejrzeć ten film. I dobrze by było, gdyby obejrzeli go rodzice. Po to, by oswoić się z tematem, przyjrzeć, postarać się zrozumieć, nie poddać stereotypom, zaakceptować dziecko.

Film Jana Komasy „Sala samobójców” grany będzie w kinie Forum do 29 marca. Rezerwacja biletów online: www.kino.boleslawiec.pl.

Grażyna Hanaf