Grażynę zatłukli, udusiła się krwią…

Grażynę zatłukli, udusiła się krwią…
fot. www.sxc.hu (zoob) Wracamy do tragicznej czerwcowej libacji. Ofiara miała niepełnosprawnych synów. Ludzie mówią, że bardzo ich kochała, ale się pogubiła. Chciała być dobra, ale życie było zbyt kręte.
istotne.pl pobicie, widok, libacja

Trzy miesiące temu, 20 czerwca, oficer dyżurny bolesławieckiej komendy dostał wiadomość, że w komórce przy ulicy Widok znaleziono zwłoki pobitej kobiety. Pisaliśmy o tym. Była to 53-letnia Grażyna O. Miała mocno stłuczoną twarz, złamany nos z przemieszczeniem, rany głowy po uderzeniu butelką. Oprawcy bili ją brutalnie pięściami i kopali. Głównie zadawali ciosy w głowę. Ostatecznie nieprzytomna po pobiciu kobieta udusiła się własną krwią.

Grażynę pobito podczas libacji. Albo była na nią przez katów zaproszona, albo po prostu na nią przyszła, jak na wiele innych tego typu pijackich spotkań. Z opowieści jej koleżanki wynika, że już raz została pobita przez te same osoby. Ale nigdzie tego nie zgłosiła. Wówczas z siną twarzą i podbitymi oczami przyszła do domu przyjaciółki od kieliszka, by ta ją przechowała. Bała się. Koleżanka twierdzi, że namawiała ją do pójścia do lekarza. Ale Grażyna nie miała ubezpieczenia, więc nigdzie nie poszła. Po miesiącu sińce i krwiaki zniknęły.

Grażynę i jej niepełnosprawnych synów znali sąsiedzi i osoby, które zapamiętały ją sprzed lat z czerwonego autobusu. Regularnie jeździła z dziećmi do szkoły specjalnej przy ul. Zgorzeleckiej. Było to jakieś dwadzieścia, dwadzieścia pięć lat temu. Obcy ludzie pamiętali tylko tę regularność. Codziennie rano z trójką niepełnosprawnych chłopaków wysiadała na przystanku nieopodal szkoły. Ale może tylko im się teraz wydaje, że było to regularnie. Może widywali ją tylko od czasu do czasu, przecież pamięć ludzka jest zawodna.

Była nauczycielka z tej szkoły mówi, że Grażyna była dobrą matką i osobą zagubioną w życiu. Chciała być dobra, dbała o dzieci, jak umiała. Ubierała chłopców schludnie, na ile to było możliwe, bo ich choroba genetyczna polegała m.in. na tym, że mieli ciągły ślinotok. Życie z trójką niepełnosprawnych dzieci o umysłach wiecznych trzylatków zniszczyłoby niejednego silnego człowieka. Grażyna była silna na swoją miarę, bo kto może ocenić potrzebną siłę do opiekowania się trójką niepełnosprawnych dzieci?

W czerwcu, ostatniego dnia życia Grażyny, podczas libacji, pierwsza zaatakowała ją dwudziestosześcioletnia Elżbieta Ł. Grażyna była dla niej ciocią. Elżbieta wielokrotnie uderzała ciotkę pięścią, a potem otwartą dłonią w twarz. Kiedy Grażyna upadła na podłogę, Elżbieta kopała ją w okolice głowy i uderzała nią o podłogę. Potem do Elżbiety dołączył Marek B. – kolega w jej wieku, który kopnął ofiarę z dużą siłą w głowę oraz uderzył ją drzwiami w skroń, wlokąc do drugiego pomieszczenia. Do bicia dołączyli kolejni kaci: dziewiętnastoletni Patryk B. i dwudziestoletni Dariusz W. Wszyscy oprawcy byli młodsi od jej najstarszego syna.

Synów Grażynie odebrano kilkanaście miesięcy wcześniej. Nie potrafiła już się nimi zajmować. Ingerowała m.in. szkoła specjalna. Zabrano ich do ojca. Nikt nie chce o tym rozmawiać. Tylko przyjaciółka od kieliszka opowiada, jak Grażyna załamała się po odebraniu synów i jak za nimi tęskniła. Przecież wszystkiego starała się ich nauczyć, bo pamiętała, jak wyśmiewali się i z nich, i z niej w autobusie. Podobno nauczyła chłopców prasować, prać i nawet słoiki robić z przetworami. Ale pewnego razu jeden z nich przyszedł do mamy, wyciągnął jej z ust papierosa i przypalił sobie rękę. Zapytany, co robi, miał powiedzieć, że tak go nauczyli na podwórku.

Koleżanka opowiada, że podobno Grażyna podczas tej libacji, kiedy ją pobili na śmierć, upomniała się o pieniądze, które Elżbieta miała ukraść aktualnemu partnerowi Grażyny. To miało rozwścieczyć dziewczynę, znaną w środowisku ze swojego agresywnego zachowania. To pretensje Grażyny o pieniądze miały być powodem rozpoczęcia brutalnego pobicia.

Kiedy oprawcy skończyli katować Grażynę, posadzili ją nieprzytomną w fotelu i wyszli, nie przejmując się jej stanem. Wrócili po dwóch godzinach i stwierdzili, że nie żyje. Zwłoki wynieśli do komórki. Po zatrzymaniu przez policję przyznali się do winy. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi im kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat.

Elżbieta Ł. pierwsza zaatakowała Grażynę podczas libacji, brutalnie ją bijącElżbieta Ł. pierwsza zaatakowała Grażynę podczas libacji, brutalnie ją bijącfot. KPP Bolesławiec

(informacja: Grażyna Hanaf)