Różne zagrania WOŚP w Bolesławcu

Różne zagrania WOŚP w Bolesławcu
fot. WOŚP Rzecznik Fundacji poinformował, że sztab w Bolesławcu wysłał rozliczenie i wpłacił na konto WOŚP 52 910,73 zł. Fundacja rozliczenia nie przyjęła. Sprawę bada prokuratura w Bolesławcu.
istotne.pl piotr roman, henryk, wośp, jasiński

Rzecznik prasowy Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Krzysztof Dobies zapewnił, że sprawa bolesławieckiego finału jest dla Fundacji ważna i traktują ją priorytetowo, ale prosi, by na ostateczne wyjaśnienie cierpliwie poczekać.

Poinformował również, że sztab w Bolesławcu nadesłał rozliczenie oraz wpłacił na konto WOŚP kwotę 52 910,73 złotych. Rozliczenie nie zostało jednak przez Fundację przyjęte.

– Pisemnie zwróciliśmy się do szefa sztabu o wyjaśnienie wyszczególnionych wątpliwości, czekamy cały czas na te informacje – poinformował Krzysztof Dobies. – Jednocześnie o stanie rozliczenia została szczegółowo poinformowana prokuratura prowadząca postępowanie wyjaśniające w sprawie sztabu WOŚP w Bolesławcu.

To pierwsza oficjalna informacja o tym, ile pieniędzy zebrał bolesławiecki sztab. Szef sztabu Henryk Jasiński w rozmowie z dziennikarzem Istotne.pl mówił o około 50 tysiącach, ale konkretnej sumy nie podał. W Internecie toczyła się dyskusja o XX Finale WOŚP w Bolesławcu. Padały oskarżenia, było wiele domysłów.

Niedziela – Finał

Finał WOŚP odbył się przed budynkiem i w budynku BOK-MCC. Na placu Piłsudskiego rozstawiony był sprzęt wojskowy, wóz Straży Pożarnej, na scenie grał jakiś zespół. W holu budynku ustawiona była loteria Janiny Majewskiej. Na piętrze Zdobniki z Zakładów Ceramicznych Bolesławiec malowały twarze w kwiatki i stempelki. W pracowniach plastycznych instruktorzy BOK-MCC prowadzili zajęcia. Dzieci lepiły z gliny serduszka. W sali tanecznej kilku chłopaków tańczyło break-dance. Salę konferencyjną zamieniono na koncertową. Wystąpili tam m.in. Tomek Wachnowski oraz dzieci ze Szkoły Muzycznej.

Wszędzie kręcili się wolontariusze – pod wieczór zmęczeni, zbici w grupki, dyskutujący. Bolesławianie oglądali lub korzystali z oferowanych im atrakcji, zostawiali pieniądze, wracali do domu. O 20:00 puszczono światełko do nieba. Zbiórka pieniędzy się skończyła.

Finał zawsze był chaotyczny, bo organizowany przez wolontariat. Czy odbywał się w Concordii, czy w sali sportowej I LO. Zmieniało się jedynie wnętrze. Bałagan, trudności z ogarnięciem programu, wpadki i opóźnienia, napięcia i sprzeczki były wpisane w klimat niedzielnej Orkiestry.

Po Finale w mediach

Robert Dudek, szef sztabu z zeszłego roku dzwonił w niedzielę do lokalnych mediów. Mówił, że ma wolontariuszy, którzy powiedzą o tym, jak tegoroczny Finał był źle zorganizowany, jak szef sztabu nie potrafił nad niczym zapanować i jaka jest afera.

Wolontariusze rozmawiali z mediami chętnie, otwarcie i nie kryjąc swoich nazwisk. Wszyscy jak jeden mąż oskarżali Henryka Jasińskiego. Pisaliśmy o tym w materiale „Rozdarte serduszko WOŚP”. Opowiadali, że straszenie, groźby, złe traktowanie, niemiłe odzywki spotkały prawie każdą osobę, która przygotowywała coś podczas finału i miała kontakt z szefem. Wolontariusze się skarżyli. Szef sztabu albo był nieobecny, albo przeszkadzał w już zorganizowanych atrakcjach.

Z Henrykiem Jasińskim po finale ciężko było się skontaktować. Nie odbierał telefonów. Nie rozmawiał z dziennikarzami. Nie podał też, ile zebrał pieniędzy. Wszystkie lokalne media i kilka regionalnych finał w Bolesławcu opisały identycznie: chaos, brak organizacji, brak kontaktu z szefem sztabu.

Internauci zareagowali delikatnie:

„Na tak okrągły finał miasto powinno grać z pompą. Nic a nic się konkretnego nie działo. Uważam, że tu pogoda spłatała figla. Super zespół z Lublina”

„A mi w sumie rybka kto wystąpi, jak wystąpi, jakie atrakcje. Jest Orkiestra ide, rzucam kasę w puchy, bo chyba to najważniejsze .Wielka akcja raz w roku i za każdym razem trzeba zwabiać czymś ludzi aby byli hojni? Kiedy się nauczymy iść, dać i nic nie wymagać w zamian. Chyba nigdy.”

Zaraz po finale pisano głównie o trudnościach z organizacją i chwalono pomoc Janiny Majewskiej – wolontariuszki i organizatorki. Tak było na początku.

Po Finale na komendzie

Później z ust wolontariuszy i Janiny Majewskiej padły już mocniejsze oskarżenia. Pójście na policję zaproponował wolontariuszom Robert Dudek. Na Komendzie Policji w Bolesławcu oświadczyli, że Henryk Jasiński nie rozliczył się z otwieranych samowolne puszek, z pieniędzy zebranych przez wolontariuszy opłacał występujące podczas finału zespoły, co – jak twierdzili – jest niezgodne z regulaminem WOŚP. Z tego powodu sztab nie miał pojęcia, ile rzeczywiście zebrał pieniędzy.

W Internecie zaczęto pisać ostro:

„O, rany! Gdzie się podziały pieniądze mieszkańców Bolesławca, którzy wrzucali je do puszek wolontariuszy? Mija doba, a tu same niedopowiedzenia.”. „Jasiński zabrał puszki z kasą, słoiki z kasą z elektronika [Zespół Szkół Elektronicznych], gadżety przeznaczone na loterię. ZŁODZIEJ, CHOLERNY ZŁODZIEJ.”

Po Finale u Kazimierza Marczewskiego

Kiedy inne media stonowały m.in. po informacji z Fundacji WOŚP, że szef sztabu ma czas na rozliczenie się do 31 stycznia, nie zamilkł portal bolec.info Kazimierza Marczewskiego. Każde nowe zdarzenie było tam prezentowane. W swoim felietonie Marczewski domagał się przeprosin za WOŚP od prezydenta miasta i od dyrektorki BOK-MCC. Uznał, że Piotr Roman był współorganizatorem tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Marczewski napisał:

„Nasz prezydent nie jest w stanie uderzyć się w piersi i powiedzieć chociażby pięknymi ustami dyrektor BOK-MCC: My jesteśmy współodpowiedzialni za tę imprezę, przepraszamy, że tak źle wyszło.”

Internet zareagował natychmiast. Dla Internautów Jasiński stał się człowiekiem Romana:

„Proszę nie łączyć Pana Henryka Jasińskiego z PiS. Po 2006 roku (wraz z grupą która z listy PiS weszła do rady miasta i powiatu) zrezygnował z członkostwa w tej partii, w 2010 roku kandydował z KWW Piotra Romana”.

Inny anonim pisał:

„Mam dowód na to ze BOK-MCC organizował WOŚP. Rozdają kalendarz ze swoim znaczkiem firmowym, a na ostatniej stronicy jest wielki znaczek WOŚP i napis Sztab WOŚP Bolesławiec”.

Po Finale Henryk Jasiński

Nagłe pojawienie się szefa sztabu w mediach (wywiad dla telewizji lokalnej) i w Internecie (wypowiedź na własnej stronie internetowej) odwróciło uwagę od roli prezydenta w Finale.

Henryk Jasiński występując w Azart Sat oświadczył, że w niedzielę wieczorem miał wypadek samochodowy. Wystąpił w kołnierzu ortopedycznym. Ze spokojem wyjaśniał, a właściwie powtarzał w kółko, że finał był zorganizowany z zachowaniem wszelkich procedur. Niestety dziennikarka nie zapytała go o rzeczy podstawowe: czy rozliczył się z Fundacją i ile pieniędzy zebrał? Bo nikt nadal nie znał oficjalnej sumy.

Na swojej stronie internetowej Jasiński obiecał przedłożyć rozliczenie, ale zanim to zrobił, zajął się tym, jak źle został potraktowany przez media. Obrazek szczerzącej zęby hieny, który po kilku dniach zniknął, miał być ilustracją tego, jacy są dziennikarze.

Wpisy na forach były jednoznaczne:

„Pytam: jak długo jeszcze będzie trwała ta cała farsa i cyrk, który „rzekomy: szef sztabu przedstawia. Gdzie są władze odpowiedzialne za zatrzymanie takiego człowieka? Gdzie są organa wyjaśniające całą sytuację? Jak można pozwolić na samowolkę tegoż człowieka do stworzenia strony internetowej i wypisywaniu na niej głupot? Dlaczego do dnia dzisiejszego nie poniósł ów człowiek żadnej kary za to do czego się dopuścił i jak bardzo skompromitował nasze miasto”.

Prezydent powraca

Marczewski odpowiedział za zapotrzebowanie na odpowiedź na takie pytania. Na swoim portalu wezwał prezydenta do mediacji między szefem sztabu a wolontariuszami. Kiedy nic z tego nie wyszło, sam zwołał wolontariuszy, a prezydenta uprosił o kontakt z Jasińskim. Szef sztabu nie odbierał od Marczewskiego telefonu, uznając go za jedną z bardziej nieprzyjemnych hien.

Prezydent uległ prośbie, mimo że na sesji rady miasta skrytykował publiczną nagonkę na Jasińskiego. Jasiński usłyszawszy, że spotkanie zorganizował Marczewski, zdecydowanie odmówił. Nie przeszkodziło to Marczewskiemu napisać, że to prezydent zorganizował mediacje i Jasiński właśnie prezydentowi powiedział nie.

W Internecie przekonanie, że Jasiński miał silne plecy i dlatego mógł zrobić, to co zrobił, zaczęło się mocno utrwalać.

„Jest wypowiedź prezydenta, który broni Jasińskiego. Czyli co, jest „poparcie” z góry na robienie ludzi w konia, łamanie prawa, oszustwa”.

I co dalej… nic nie wiadomo…

Na forach jest mnóstwo informacji na temat zdrowia Jasińskiego, jego przeszłości i jeszcze więcej domysłów na temat celu jego działania. Sam Henryk Jasiński niestety nie mówi nic wprost. W rozmowie z nami przyznał, że nie rozliczył się do końca z Fundacją, bo nie może rozliczyć się z Janiną Majewską.

Mimo wielu komentarzy oraz informacji produkowanych przez Marczewskiego dalej nic nie wiadomo. Wylewanie frustracji na forach nie ułatwiało wolontariuszom spotkania z szefem sztabu. Różne insynuacje zawierane w materiałach Marczewskiego nie łagodzą nastrojów i nie uspokajają, choć zmęczenie tematem widać po ilości wpisów i małej ilości komentujących.

Historia o „przekrętach” podczas Finału była bardzo chwytliwa i medialna. Znajomość Jasińskiego z prezydentem co niektórych skusiła do różnych spekulacji. Ale nadal, w całym tym zgiełku, trudno odpowiedzieć na pytanie, które nurtuje wszystkich. Co takiego nie zagrało podczas XX finału WOŚP w Bolesławcu?

(informacja: Grażyna Hanaf)