Ręcznie malowane miasteczko ceramiczne

Ręcznie malowane miasteczko ceramiczne
fot. Krzysztof Gwizdała Podczas 16 Święta Ceramiki stoiska ceramiczne na kiermaszu mają wyjątkową oprawę. Wszystkie domki są ręcznie malowane, a każdy ma niepowtarzalny wzór.
istotne.pl święto ceramiki, tomasz, cieślak, waldemar, kaluzka

Na bolesławieckim rynku od jutra do niedzieli odbywać się będzie kiermasz „Ceramiczny zawrót głowy”. Rodzimi ceramicy i wytwórcy z całej Polski będą ulokowani w drewnianych, ręcznie malowanych domkach.

Prawie pięćdziesiąt domków stojących w Rynku to rozmaitość wzorów i pomysłów. Domki powstały w Firmie Handlowo Usługowej Mariusza Smyka z Bolesławca. Rysunki domków zaprojektowali i wykonali Waldemar Cieślak i Tomasz Kaluzka (autorzy prac malarskich w „Kolorowej szkole w Tomaszowie”).

– Powstanie malowanych domków, to pomysł Tomka Kaluzki – mówi Waldemar Cieślak, współautor. – Sześć z nich jest na zamówienie Bolesławieckiego Ośrodka Kultury Międzynarodowego Centrum Ceramiki i została pomalowana w tradycyjne wzory ceramiki bolesławieckiej (stempelki). Nad pomysłem wymalowania reszty domków długo zastanawialiśmy się z Tomkiem. Chcieliśmy stworzyć małe, kolorowe miasteczko z klimatem. Wymyśliliśmy, że domki będą miały elementy tradycyjnej architektury, jaką można spotkać na Dolnym Śląsku. Cegłę, pruski mur, kamień, piaskowiec czy drewniane bale.

Domki w radosnych barwach przyciągają wzrok. Budują nową przestrzeń. Zaskakują szczegółami, na które warto zwrócić uwagę. Są kwiaty i dziki winogron pnący się po murze, są wymalowane gliniane garnki i małe okienka z szybkami, zamknięte drewnianymi okiennicami lub otworzone na oścież.

– Te okienka to taki dodatek, by stworzyć wrażenie przytulnego domku, a nie budki – wyjaśnia Waldemar Cieślak. – Trudno było stworzyć iluzję prawdziwego okna, ale udało się to dzięki zastosowaniu cieni.

Prace nad domkami trwały w najgorętsze dni tegorocznego lata. Ogrom prac przerażał, ale satysfakcja z zakończonej pracy jest ogromna. Waldemar Cieślak podczas pracy poprosił o pomoc swojego nastoletniego syna Tomka. – Chciałbym o nim powiedzieć, bo zrobił wraz ze mną kawał dobrej roboty. W tym upale, w hali, w której było chyba z 40 stopni, pracował ze mną ręka w rękę. Te domki mają dla mnie wyjątkową wartość i mam nadzieję, że spodobają się bolesławianom i wszystkim odwiedzającym miasto podczas Święta Ceramiki.

(informacja Grażyna Hanaf)