Wycięcie kasztanowca wzbudziło kontrowersje

Wycięcie kasztanowca wzbudziło kontrowersje
fot. Marcin Zabawa Kilkunastometrowy kasztanowiec przy ulicy Obrońców Westerplatte został ścięty. Drzewo w 1953 roku zasadził bolesławianin Stanisław Grzybowski.
istotne.pl urząd miasta, starostwo, drzewo, kasztanowiec

Stanisław Grzybowski mieszka przy ul. Obrońców Westerplatte już prawie 60 lat. W 1953 roku, po śmierci Stalina, posadził kasztanowiec naprzeciw swojego domu. Drzewo wyrosło wysokie i zdrowe. Pięknie zakwitło na wiosnę. „To najpiękniejsze drzewo na całej ulicy” mówi Helena Grzybowska, małżonka pana Stanisława.

Niedawno okoliczni mieszkańcy, w tym pan Stanisław, dowiedzieli się, że kasztanowiec ma zostać wycięty. Próbowali interweniować w tej sprawie w bolesławieckim magistracie. „To tak, jak gdyby ktoś głowę uciął” bulwersuje się Stanisław Grzybowski. „To nie jest brzózka, to nie jest wisienka. Krew mnie zalewa, jak się coś niszczy” zaznacza. „Myślę, że to drzewo nie powinno być ścięte” powiedziała nam pani Sabina, która mieszka w tej okolicy od 1947 roku.

Stanisław Grzybowski walczył o drzewo, które zasadził 50 lat temuStanisław Grzybowski walczył o drzewo, które zasadził 50 lat temufot. Gerard Augustyn

Jak się dowiedzieliśmy, drzewo zostało wycięte 14 maja w godzinach popołudniowych. Zgodę wydało Starostwo Powiatowe w Bolesławcu. „Wniosek dotyczący zgody na wycięcie kasztanowca trafił na biurko starosty bolesławieckiego ze względów formalnych” tłumaczy Majka Nowak, rzeczniczka starostwa. „Ponieważ prezydent miasta jest właścicielem tej działki, nie mógł sam sobie wydać zgody” dodaje.

Tak wyglądał kasztanowiec przy ul. Obrońców WesterplatteTak wyglądał kasztanowiec przy ul. Obrońców Westerplattefot. ML

Jak przyznała Majka Nowak, wniosek spełniał wszystkie wymogi formalne. Urzędnicy uznali, że drzewo koliduje z planowaną inwestycją. Dzierżawca gruntu chce tu wybudować dom jednorodzinny. „Uzbrojenie podziemne działki jest takie, że nie pozostawia alternatywy dla przedstawionego projektu budowy” zaznacza rzeczniczka. Gdyby kasztanowiec nie został wycięty, postawienie zaprojektowanego budynku byłoby niemożliwe.

Po kwitnącym kasztanowcu pozostał pieńPo kwitnącym kasztanowcu pozostał pieńfot. Marcin Zabawa

Coś za coś

Władze powiatu zobowiązały dzierżawcę działki przy ul. Obrońców Westerplatte do posadzenia czterech drzew do połowy kwietnia 2009 roku. Po trzech latach użytkownika gruntu czeka kontrola. Jeśli okaże się, że drzewa nie zostały posadzone, dzierżawca może zapłacić ponad 20 tys. zł kary.

(informacja GA)