Giuseppe Recchia gościł w Bolesławcu

Giuseppe Recchia gościł w Bolesławcu
fot. Gerard Augustyn Z inicjatywy Józefy i Marka Witasów w bolesławieckim ratuszu odbyło się spotkanie z Giuseppe Recchią, reżyserem filmowym i autorem książki „Hemingway for Cuba”.
istotne.pl literatura, księgarnia agora, reżyser, giuseppe recchia

Giuseppe Recchia przyjechał do Bolesławca na zaproszenie Józefy i Marka Witasów. Jak powiedział w Sali Rajców 18 maja, swej najnowszej książce „Hemingway for Cuba” poświęcił 30 lat życia. Biografią Ernesta Hemingwaya zainteresował się po raz pierwszy na początku lat 70. Poznał wówczas Margot, wnuczkę wielkiego noblisty, która zdradziła mu, że jej dziadek wcale nie popełnił samobójstwa. Recchia był wtedy dziennikarzem. To spotkanie odmieniło jego życie – dzięki niemu postanowił zostać literatem.

Postać Ernesta Hemingwaya zafascynowała go bez reszty. Zaczął jeździć na Kubę. W Stanach Zjednoczonych poznał Mary Welsh, czwartą i ostatnią żonę autora „Starego człowieka i morza”. Jak przyznał, o wielkim nobliście napisano już bardzo wiele, tyle że za każdym razem z tekstów wyłaniał się inny obraz Hemingwaya. Dla kubańskich rybaków był prostym człowiekiem, jednym z nich. Dla amerykańskich służb specjalnych był zaś niebezpiecznym przestępcą i komunistą. Niektórzy próbowali go zdyskredytować, pisząc, że był przyjacielem Fidela Castro. Jak jednak zaznaczył Recchia, Hemingway znał kubańskiego przywódcę, ale na pewno nie łączyły ich więzy przyjaźni.

Hemingway nie lubił tłumu. Był małomówny. Dobrze się czuł tylko w gronie osób, z którymi mógł się utożsamiać. Nie miał zbyt dobrego zdania o pisarzach. Porównywał ich do komarów. Pisał prostym językiem, bo chciał, by jego teksty rozumieli też zwykli ludzie.

W ostatnich latach swojego życia Hemingway skarżył się, że prześladuje go CIA. „Nikt mu nie wierzył, był uznawany za szaleńca” opowiadał Giuseppe Recchia. Agenci (zresztą nie tylko amerykańscy) zastanawiali się, co wybitny pisarz robi na Kubie. Według Recchii – o czym mowa jest w jego książce – Amerykanie szantażowali noblistę. Chcieli udowodnić, że jest niebezpieczny. W tym celu zawiązali spisek z Mary Welsh, która nienawidziła swojego męża. Hemingwaya poddawano elektrowstrząsom, doprowadzając jego zdrowie do ruiny. Zdaniem lekarzy, pod koniec życia amerykański pisarz nie byłby w stanie nawet podnieść pistoletu.

O Hemingwayu Recchia mówił tak: „Był słaby ciałem, ale mocny duchem”. Ubóstwiał kobiety, i to z wzajemnością. Kochał przed wszystkim Włoszki i Kubanki. Wiele podróżował. Przez jeden dzień był nawet w Polsce. Na Kubie odnalazł spokój, odosobnienie i... mnóstwo pięknych pań. Wszystko to sprawiło, że tam powstały jego najlepsze dzieła.

Włoski artysta podczas niedzielnego spotkania opowiadał też o swojej pisarskiej ewolucji. Na początku uważany był za twórcę awangardowego. Zażartował, że w tym okresie miał jedynie czterech czytelników. Potem zafascynowała go głupota, której poświęcił nawet książkę (jeszcze nie ukazała się w Polsce). Z czasem, podobnie jak Hemingway, zaczął pisać prostszym językiem. „Miałem problem, kiedy uważałem się za inteligenta, teraz uważam się za kogoś normalnego” podkreślił Recchia.

Włoch mówił także o drugiej swojej pasji – o kinie. Według niego, reżyserowanie pozwala czuć się wolnym. Poruszył też kwestię zapaści, w jakiej znalazła się polska kinematografia. Przyznał, że go to dziwi, zwłaszcza że nasz kraj jest spadkobiercą bogatej tradycji teatralnej (Recchia wspomniał o Tadeuszu Kantorze, Jerzym Grotowskim oraz Henryku Tomaszewskim). Jego zdaniem, mamy świetnych aktorów, dobrych scenarzystów, ale brakuje nam wybitnych reżyserów.

Tłumaczką podczas niedzielnego spotkania była pisarka Iwona BanachTłumaczką podczas niedzielnego spotkania była pisarka Iwona Banachfot. Gerard Augustyn

Obecnie trwają prace nad ekranizacją dzieła „Hemingway for Cuba”. Za kamerą stanie sam Recchia. W filmie ma wystąpić czwórka polskich aktorów (w tym przyjaciel włoskiego artysty – Henryk Baranowski). Włoch nosi się też z zamiarem napisania książki o Polsce i Polakach. Ponadto reżyser zapowiedział, że zorganizuje w naszym mieście pokaz swojego najnowszego filmu. Pokaz kameralny, gdyż – jak podkreślił – „jeśli będzie więcej niż sto osób, wówczas Hemingway nie przyjdzie”.

(informacja GA)