Marrakesz Szeherezady

Marrakesz Szeherezady
fot. Krzysztof Gwizdała O najsłynniejszym marokańskim placu w Marrakeszu Jamaa El Fna, uznanym przez UNESCO za dziedzictwo światowej kultury mówionej.
istotne.pl grażyna hanaf, maroko

Plac Nieobecnych (Jemaa El Fna) nigdy nie zasypia. Słucha z zachłannością dziecka każdej opowieści, która na nim zostanie stworzona. Baśni o zaklętych księżniczkach, podstępnych wezyrach, mądrych i głupich sułtanach, o kupcach i ich niezwykłych przygodach. To Mekka dla złaknionych wiedzy dusz. Starożytni medycy wierzyli, że nerw słuchu ma kilka odgałęzień. Jedno z nich służyło duszy, by słuchała przestróg i nauk płynących z opowieści, aby mogła uczyć się i wzrastać podczas swego ziemskiego pobytu.

W Afryce tradycja przekazu ustnego wciąż jest żywa. Po zachodzie słońca na plac schodzą się słuchacze, by otoczyć mistrza narracji ciasnym kręgiem. Przygotowują się do wysłuchania niezwykłej opowieści, słuch duszy wyostrza się. Nie zastąpi ustnego przekazu ani telewizja, ani Internet. Duszę nakarmić można tylko żywymi ludzkimi słowami.

Jamaa El Fna: widok w nocyJamaa El Fna: widok w nocyfot. Alina Martyniak

Gawędziarze, którzy przybywają tu co noc, by opowiadać przygody bohaterów i zwykłych ludzi, gestykulują, grają sceny, przeżywają każdy opowiadany wątek, wprowadzają swoich słuchaczy w inny wymiar, w świat wyobraźni.

Przedstawienie takie nazywa się po arabsku „halqa”. Tradycja spektaklu wywodzi się prawdopodobnie z prastarych obchodów religijnych na cześć fenickiej bogini urodzajów Tanit. Kult ten przyswoili sobie Berberowie i na jej cześć urządzali tańce i mimiczne spektakle. Po pewnym czasie fenicką boginię zastąpiła dziewicza Celestis z Rzymu. W obrzędach na jej cześć brał udział Św. Augustyn, który opisał ten spektakl jako śmieszne i bluźniercze widowisko z przedstawieniami mimików, będącymi formą ofiary składanej bogini.

Kwintylian w następujący sposób opisał grających w spektaklach mimów: „ Mówią, proszą, wołają i odsyłają, grożą i błagają. Wyrażają obawę i przerażenie, radość smutek, wahanie, przyzwolenie, skruchę, zbytek, określają liczbę, miarę i czas. Czyż nie jest w ich mocy ekscytować i uspakajać, błagać, zezwalać, podziwiać, okazywać wstyd?”.

Gdy dziś staniemy w kręgu otaczającym współczesnego barda i przyjrzymy się jego mimice i gestom rąk wyobrażających wszelkie napotkane przeszkody na drodze bohatera oraz ruch i taniec ciała, nie mamy wątpliwości, że kult płodnych, dziewiczych bogiń wciąż w Maroku jest obecny.

Jamaa El Fna: kucharz w barzeJamaa El Fna: kucharz w barzefot. Alina Martyniak

Jednym z najsłynniejszych narratorów współczesnego Maroka jest Mohamed Bariz. Podczas swych spektakli potrafił wzbudzić zainteresowanie słuchaczy przez kilka miesięcy – z taką pasją opowiadał każdy epizod długiej, tworzonej przez siebie historii.

Bariz urodził się w Marrakeszu. Jako mały chłopiec uwielbiał słuchać historii opowiadanych mu przez rodziców. Olśnienia doznał, gdy miał 7 lat. Mama zabrała go na suk. Na dużym placu Mohamed zauważył krąg ludzi. Stali jak zahipnotyzowani, wsłuchani i zapatrzeni w gawędziarza. Był nim niezwykle popularny, czcigodny Moulay Mohamed El Jabri. Jak wspomina Bariz, bogactwo wątków i przepych postaci, o których opowiadał jego mistrz, szybko owładnęły nim i nie pozwoliły wyzwolić się z przemożnej potrzeby słuchania, a potem opowiadania własnych historii. Jako dziesięciolatek opuścił dom rodzinny w Marrakeszu, by wybrać się w swoją pierwszą podróż, jako adept halqa.

Mistrzostwo jego opowieści zasadza się na prostym zabiegu antagonizowania dwóch postaci. Dorosłych i dzieci, kobiet i mężczyzn, królów, chłopów, czy kupców. Bohaterami nie są jedynie ludzie. Bariz opowiada o zwierzętach, roślinach, minerałach i ponadnaturalnych zjawiskach. Opisuje Miłość, Bogactwo, Śmierć. Zabiera swych słuchaczy w pełną magii podróż. Tworzy miejsca, miasta, królestwa, góry, morza i oceany. Jego bohaterowie spotykają na swej drodze dżiny i potwory, dokonują wyborów, kochają i nienawidzą.

Mohamed Bariz został uprowadzony przez opowieści i jest ich wiernym niewolnikiem. Od kilku lat nie opowiada już historii na placu Jemaa El Fna. Podróżuje po Europie. Miał występy w Paryżu w Instytucie Arabskim, w Tuluzie, Marsylii, wyjeżdżał do Portugali. Zajmuje się dziś różnymi wielkimi tekstami literackimi i adaptuje je na halqa. Ma w swym repertuarze m.in. biografię Awerroes’ a. Bierze też udział w międzynarodowych festiwalach narratorskich reprezentując Afrykę Północną.

Jamaa El Fna: zaklinacze wężyJamaa El Fna: zaklinacze wężyfot. Alina Martyniak

Jemaa El Fna ma również swoją opowieść. Według niej Nieobecni przychodzą na swój plac, słuchać ludzkich historii. Odwiedzają go duchy ofiar wybuchu prochowni. Według legendy, w miejscu dzisiejszego placu Nieobecnych stał meczet. Gdy nieopodal niego wybuchła prochownia, zginęli wszyscy zgromadzeni w nim wierni. Legendy mówią też o upiorach ofiar sułtanów walczących ze zbuntowanymi góralami z Atlasu Wysokiego. Przywódcom rebelii obcinano głowy, by nadziać je na pal i wystawić na pokaz publiczny na głównym placu miasta.

W jednym ciasnym kręgu, ku chwale Allacha i pradawnych bogiń, otoczeni ludźmi i duchami, mistrzowie halqa tkają swe baśnie. Mohamed Bariz wyznał: „To nie ja wybrałem opowieści, to one wybrały mnie.”. Przez plac Jemaa El Fna przechodzi niezauważony. Jego twarz nie jest rozpoznawana, Mohamed nie jest gwiazdą telewizji. Jego magia zaczyna działać, gdy wypowiada pierwsze zdanie swej historii, wykonuje gest ręką, wskazując poza rzeczywisty czas, poza granice wyobraźni.

Grażyna Hanaf