Rowerowe akrobacje w… kościele w Żeliszowie

Dyskusja dla wiadomości: Rowerowe akrobacje w… kościele w Żeliszowie.


  • kierowca (AE7hxw), 3 tygodnie temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    czy jest to obiekt ogólnodostępny i już wyremontowany ?

  • anonim (elRrqI), 3 tygodnie temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    To jednak kościół i takie wydarzenia nie powinny się tam odbywać.

  • leo (AE7hvq), 3 tygodnie temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Obiekt sakralny jak by nie było, poświęcony ..komuś tu chyba się chyba coś pokręciło ale jak można brać łapówy , zatrudniać pół rodziny w imię wartości chrześcijańskich ( rządzący krajem ) to pewnie i rowerem można po Ołtarzu jeździć co za różnica .

  • gl (A81G1l), 3 tygodnie temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    A jak stał rozwalony i lała się do niego woda, to obrońcy wartości chrześcijańskich siedzieli cicho. To świetna promocja dla Świątyni i tego miejsca, jeżeli takie atrakcje pozwalają promować ten zabytek, żeby zebrać kasę na jego renowację, to jestem na tak! A niby dlaczego organizacja takich rywalizacji jest zła? Gdzie to jest zapisane? W jaki sposób wartości są łamane? Jak ksiądz z ambony gada o polityce, to jest bardziej OK niż jazda rowerem? Przez takie "betonowe", staroświeckie podejście myślę, że wiele podobnych miejsc upadnie. Tym bardziej, że ołtarza póki co tam jeszcze nie ma.

  • Anol (qfwzV), 3 tygodnie temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    leo (AE7hvq) napisał(a):

    Obiekt sakralny jak by nie było, poświęcony ..komuś tu chyba się chyba coś pokręciło ale jak można brać łapówy , zatrudniać pół rodziny w imię wartości chrześcijańskich ( rządzący krajem ) to pewnie i rowerem można po Ołtarzu jeździć co za różnica .

    Jest coś takiego jak desakralizacja.

  • Liliowa koniczyczyna (AN0CMZ), 3 tygodnie temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kto wogóle wydał na to zgodę? Przecież to jest profanacja miejsca świętego. A może tak w mecze ie zorganizować takie imprezy!!!!

  • Malkon (ALxa9Z), 3 tygodnie temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tan obiekt bezpośrednio po wojnie nie nosił sładów jakichkolwiek uszkodzeń, póżniejsze lata jego "bezczynności" i szabrowanie wnętrza doprowadziły do tego, że jeden z miejscowych notabli zamienił ten obiekt w owczarnię tj. przez kilka lat hodował tam owce. Świątynie ewangielicką w Starych Jaroszewicach spotkał bardziej okrutny los. Świątynia ta jeszcze w latach siedemdziesiątych miał dach i wieżę. Dzisiaj nie ma po nich śladu.