Kilkadziesiąt drzew zniknęło znad Bobru

Dyskusja dla wiadomości: Kilkadziesiąt drzew zniknęło znad Bobru.


  • on (AN0k2a), 5 miesięcy temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    i dobrze

  • Spacerowicz chwalipięta (qvPKN), 5 miesięcy temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    "Znikały" kilkanaście tygodni. Wycinka zaczęła się jeszcze jesienią. Więcej spacerów zimową porą polecam.

  • dont brejk maj hart (A7bEuy), 5 miesięcy temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Szyszko tu był

  • xxxx (A81Gkr), 5 miesięcy temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Niby w jaki sposób zapewni bezpieczeństwo wędkarzom? A z drugiej to teraz ryb nie będzie na tym odcinku poprzez drzewa które wisiały nisko nad woda ryba miała gdzie przebywać. A teraz marne szanse na jakieś ryby aby tam przebywały.

  • anonim (A7w4ky), 5 miesięcy temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tereny zalewowe powinny być "wolne" od krzaków i drzew.
    Kto pamięta powódź z 97r. ten wie o czym piszę.

  • grażyna, 5 miesięcy temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    anonim (A7w4ky) napisał(a):

    Tereny zalewowe powinny być "wolne" od krzaków i drzew.
    Kto pamięta powódź z 97r. ten wie o czym piszę.

    Pełna zgoda.

  • Platforma narodowa (ANxcd1), 5 miesięcy temu Cytuj Zgłoś nadużycie
    anonim (A7w4ky) napisał(a):

    Tereny zalewowe powinny być "wolne" od krzaków i drzew.
    Kto pamięta powódź z 97r. ten wie o czym piszę.

    Zobaczymy, jak przyjdzie większa woda, przecież już w wielu krajach Europy zarzucono sztuczne "czyszczenie" brzegów rzek. W Niemczech "wyregulowano" Ren i co się stało, woda płynęła jak w rynnie. ciekawe, gdzie podziało się drewno z tej wycinki. Tu cały czas pytanie kieruję do władz lokalnych i innych instytucji. Każdy wie, ile kosztuje kubik drewna w prywatnym obrocie, liczba wyciętych drzew ogromna, również tych na terenach publicznych. Sprawa dla tych radnych, co tak chcieli wycinki.

  • Platforma narodowa (ANxcd1), 5 miesięcy temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Missisipi to olbrzym. Może nasze rzeki da się ujarzmić? Przecież mówi się, że
    katastrofalne powodzie to efekt tego, że nigdy nie mieliśmy funduszy na
    regulację Odry czy Wisły.

    - Doświadczenia zachodnie pokazują, że to błędne rozumowanie. Regulacje rzek -
    które zwykle miały służyć rzecznemu transportowi - nie zmniejszają zagrożenia,
    one zwiększają ryzyko powodzi! Na przykład Ren. Próbowano go ująć w karby od
    stuleci. Najpierw wznoszono obwałowania, a potem zaczęto go "prostować".
    Odcinano meandry i regulowano koryto. Długość tzw. górnego Renu, czyli odcinka
    poniżej Bazylei, skrócono z 354 do 273 km. Na Renie mamy też osiem stopni
    wodnych, których zadaniem jest produkcja energii i ułatwianie żeglugi. Do tego
    doszły potężne budowle hydrotechniczne na dopływach rzeki. Obszar naturalnie
    zalewany przez Ren został zmniejszony - głównie odcięty przez wały i
    zabudowany - i skurczył się z 1000 do 140 km kw. Ren nazywany jest sztuczną
    rzeką. Efekty są tragiczne. Czas przepływu fali powodziowej na odcinku Bazylea -
    Karlsruhe zmniejszył się z 64 do 23 godzin. Woda po prostu tam gna. Na dodatek
    to olbrzymia woda. Regulacja sprawiła, że największy chwilowy przepływ wody
    pojawiający się w czasie powodzi na wysokości Kolonii zwiększył się o 800 m
    sześc. na sekundę - to tak jakby poza wodą Renu zaczęła tam płynąć jeszcze
    ilość wody prowadzona przez dolną Wisłę w przeciętnych, nie powodziowych
    warunkach.
    Częstotliwość powodzi też się zwiększyła. Maksymalny poziom wody, który zdaniem
    badaczy z początku XIX w. miał zdarzać się raz na sto lat, dziś pojawia się co
    30-40 lat. Olbrzymia powódź w grudniu 1993 r. zalała Koblencję, Bonn i Kolonię.
    Miała to być powódź stulecia. Jednak 13 miesięcy później, w styczniu 1995 r.,
    przyszła kolejna, jeszcze większa. Pod wodą znalazła się nawet starówka w
    Kolonii. Niemcy kosztem setek milionów euro starają się teraz przywrócić tereny
    zalewowe Renu. W końcu ktoś tam doszedł do wniosku, że to pewniejsze
    zabezpieczanie przed powodziami niż nowe wały i zapory. Kolejny przykład
    uregulowanej i wylewającej rzeki to Odra, którą już w XVIII w. skrócono z 1020
    do 860 km i odcięto wałami od lewobrzeżnej niziny tzw. Łęgów Odrzańskich -
    terenów zalewowych o powierzchni 800 km kw. Jeszcze przed wojną na Odrze
    powstały zbiorniki: Turawa, Dzierżno i Otmuchów oraz kilkanaście mniejszych. Po
    wojnie doszły zbiorniki: Nysa, Mietków i Dobromierz.