II LO pod patronatem Uniwersytetu Wrocławskiego

Dyskusja dla wiadomości: II LO pod patronatem Uniwersytetu Wrocławskiego.


  • Po pierwsze, w Bolesławcu mało kto na bośniackie korzenie. Tylko nieliczni Polacy zawarli w Bośni małżeństwa z Serbami lub Chorwatami.
    Po drugie, wigilia bośniacka, w jakiej mogła uczestniczyć młodzież, przedstawiała, jak sądzę, obyczaje Serbów mieszkających w Bośni, a nie Polaków, co nie znaczy, że zdarzają się wyjątkowe sytuacje, jak u zapytanego ucznia, u którego w domu dzieli się chlebem. Polacy zachowali w większości polskie tradycje obrzędowe, religijne, kulinarne, choć kilkudziesięcioletni epizod bośniacki wzbogacił je o obce elementy, zwłaszcza w obszarze kulinariów ze względu na to, czego nauczono się uprawiać w Bośni. W badaniach, które sama prowadziłam, nie spotkałam nikogo, kto opowiadały o sypaniu zboża w wigilię, natomiast wiem, że u wielu zachował się polski zwyczaj trzymania stopka siana pod stołem, z którego, jak Juliusz Słowacki, można było wyciągać źdźbła na wróżbę.
    Po trzecie, Polacy mieszkali w Bośni między Serbami, lepiej by więc było chyba mówić o nauce języka serbskiego, a nie chorwackiego. Pani Gordona Djurdjev jest serbistką i opiekunką koła naukowego serbistów.
    Po czwarte, inicjatywa II LO zacna, choć byłoby dobrze, gdyby młodzież w jej wyniku pamiętała, że chodzi o reemigrantów, a nie emigrantów z Bośni.
    Po piąte, mamy szczęście, że Pani Gordona Djurdjev się pojawiła, bo prowadzi wraz ze swoimi studentami badania na dużą skalę. Nie można tego przecenić.

  • Oczywiście, cały czas pisałam o pani dr Gordanie Djurdjev. Za literówkę przepraszam. Niestety, smartfon pisał za mnie ;-)

  • Anonim (ANI7TJ), 3 lata temu Cytuj Zgłoś nadużycie

    Odzywają się zazdrośnicy, młodzież pamieta i chce pamiętać o reemigrantach z byłej Jugosławi, a szkoła - II LO im to umożliwia. Pozdrowienia dla malkontentów.

  • To właśnie jest istotą mojego wpisu - chodzi o reemigrantów, a nie o bośniackie korzenie, bo takich zasadniczo prawie nikt w naszych okolicach nie ma. Wszelkie zainteresowanie tym tematem bardzo mnie cieszy i dlatego, że moi dziadkowie tez urodzili się w Bośni, i dlatego, że miałam okazję do kontaktów z serbistami z Wrocławia, a ich praca szalenie mnie cieszy, i wreszcie dlatego że sama przygotowuje obszerna pracę na ten temat.

  • Witaj Kasiu, z wielka uwagą przeczytałam Twoje, jak zwykle dobre, merytoryczne wpisy. Z akademickiego punktu widzenia, masz rację, nie możemy mówić o bośniackie korzeniach reemigrantów. Ale z porządku miłości i przywiązania, Polacy mieszkający od pokoleń w Bośni, zapuścili tam korzenie i "wyrywali się" z ukochanej ziemi, by wrócić do Polski, do odzyskanej Ojczyzny, gdzie mimo wszystko, z trudem się "przyjmowali" I tylko o to chodzi w tej wspanialej pracy, jaką wykonują nauczyciele i uczniowie w II LO, kiedy mówią o korzeniach.
    Poprawiłam też w tekście języki (z chorwackiego na serbski). Kiedyś, pamiętam z dzieciństwa, reemigranci mówili po jugosławiańsku, po wojnie są podziały na języki serbski, chorwacki, a nawet bośniacki... i to się nam miesza :) I masz rację serbski jest właściwszy.
    Pozdrawiam.

  • Grażyno, artykuł mnie cieszy, bo mówi o ważnej inicjatywie. Martwi mnie tylko nieco jego wymowa, bo obawiam się wpisów tych, którzy zawsze mają problem z niegdysiejszą Polonią bośniacką, zapominając o tym, że to Polonia właśnie. Dla mnie osobiście moglibyśmy być Serbami lub kimkolwiek innym. Do Polski przyjechali jednak nieliczni Chorwaci czy też Serbowie, a absolutnym fenomenem jest w tym przypadku zachowanie przez polską prostą, chłopską ludność tak języka, jak religii i kultury. Ubogacenie tej tradycji o bałkańskie kulinaria i muzykę można traktować jedynie w kategoriach in plus. Pozdrawiam ciepło.

  • PS Polacy w większości po wojnie chcieli wrócić do Polski. Problemy z asymilacją w nowym miejscu miały jednak bardzo często polityczne powody. Ale jak to powiedział jeden z moich rozmówców: "My to jedyne szczęście mieli, że my wrócili w 46". Co nie zmienia faktu, że ludzie tęsknią za rajem dzieciństwa, zdając sobie sprawę ze złych rzeczy, jakie ich spotkały w tym raju.